Aktor przybył do paryskiego sądu w poniedziałek 24 marca, aby odpowiedzieć na zarzuty wysunięte przez dwie kobiety dotyczące „napaści seksualnej z użyciem przemocy, przymusu, zaskoczenia lub groźby”. Pierwszą rozprawę odroczono w październiku ze względu na stan zdrowia.
Francuski gigant filmowy odpowie za swoje działania osobiście przed sądem. Po pojawieniu się wątpliwości co do jego obecności na sali sądowej, Gérard Depardieu przybył w poniedziałek 24 marca w południe do Sądu Karnego w Paryżu na rozpoczęcie swojego procesu w sprawie napaści seksualnej, do której doszło podczas kręcenia filmu Jeana Beckera Les Volets verts w 2021 roku.

Jeszcze przed przybyciem aktora, na dziedzińcu sądu, wokół dwupoziomowych mieszkań zagranicznych dziennikarzy i protestujących zgromadził się tłum. Na jednym z plakatów widniał napis „To, z czego jesteśmy dumni, to wzorowa sprawiedliwość”, a na innym wielkimi literami „Więc Gérard, nadal ci się to podoba, moja suko?”.
To pierwszy raz, kiedy artysta, który od 2018 r. był celem około dwudziestu oskarżeń o przemoc seksualną, stawił się przed sądem. Grozi mu pięć lat więzienia i grzywna w wysokości 75 tys. euro za „napaść na tle seksualnym z użyciem przemocy, przymusu, zaskoczenia lub groźby”, o której poinformowały dwie kobiety, 54-letnia scenografka i 34-letnia asystentka reżysera.

Adwokat aktora, Jérémie Assous, w drodze trudnego wniosku uzyskał odroczenie rozprawy pierwotnie zaplanowanej na 28 października, uzasadniając to tym, że stan zdrowia jego klienta nie pozwalał mu na stawienie się na rozprawie.

„Rozprawa nie trwająca dłużej niż sześć godzin”
Choć istniały pewne wątpliwości, tym razem 76-letni aktor, który zaprzecza oskarżeniom, rzeczywiście stawił się na wezwanie. Jak ujawnił BFM, badanie lekarskie zlecone przez prezesa sądu wykazało, że Depardieu jest zdolny do stawienia się na „rozprawie nieprzekraczającej sześciu godzin”. Co, według jego prawnika, „przechodzi ze sprawy obciążającej do sprawy, która będzie na korzyść Gérarda Depardieu”.
Wynik procesu, który będzie kontynuowany we wtorek, jest bezprecedensowy dla aktora takiego kalibru, którego Macron opisał w grudniu 2023 r. jako „dumę Francji” i powinien stanowić kamień milowy we francuskim ruchu #metoo.







